Na południe - śladem ciepłych źródeł (2023)

Relacje pozagórskie ze świata.
Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-06, 18:21

Na naszych wyjazdach zazwyczaj staramy się omijać duże miasta i to dość szerokim łukiem. Czasem jednak przychodzi złamać te zasady - gdy jest jakiś ważny powód. I tak jest właśnie tym razem. Na obrzeżach Budapesztu znajduje się muzeum komunistycznych pomników, które wyzbierali po różnych węgierskich zaułkach.

Jak na stolicę - to okolica jest całkiem przyjemna. Parkujemy na pylistym placyku obramowanym starymi, betonowymi klombami. Horyzont przesłania jakaś spora bania - nie wiem czy to radar czy wieża cisnień?

Obrazek

Obrazek

Skądinąd sam kwietnik przypomina nieco tą wielką konstrukcje w tle... Przypadek?? ;)

Obrazek

Przy kasie wisi napis: "Nie popieramy idei komunistycznych - my tylko nie palimy starych książek".
Wychodzi, że na starych książkach można też zarobić. Oprócz nas przyjechała grupa francuskich turystów. W sklepiku z pamiątkami zachowują się jakby oszaleli. Nie wiem czy węgierskie ceny są dla nich aż tak korzystne czy może potem handlują tym u siebie? Masowo biorą magnesiki, kubki z Gagarinami, Łajką i olimpijskim misiem. Upychają całe plecaki koszulek, miniaturek radzieckich aut i propagandowych plakatów. Ceny w forintach w ogóle mają dużo zer, ale ich rachunek wygląda jakby kupili pół Budapesztu.

My bierzemy tylko dwa magnesiki, więc sprzedawczyni patrzy na nas z dużą dozą dezaprobaty.

Obrazek

Brama wejściowa do muzeum sprawia wrażenie monumentalnego gmachu wzniesionego na pustyni. Nie ma nic - tylko te bramy sięgające nieba!

Obrazek

Klomby utrzymane są w całościowej tematyce.

Obrazek

Pomnik w bramie wykonano w kwadratowym stylu prawie jak "Dziadka i Babcie" z Karabachu. Tu akurat są dwa dziadki - no ale to może znak czasów albo bardziej zachodniej strefy geograficznej ;)

Obrazek

Wchodzimy na rozległy plac. Przyjaźń radziecko - węgierska na początek.

Obrazek

Najciekawsze jak zwykle są dla mnie ogromne, grubo ciosane bryły betonu zastygłe w pełnych ekspresji pozycjach. Z dużą domieszką machania sztandarami oczywiście!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trochę jakby ufoludki?? Proletariusze z odległych galaktyk?

Obrazek

Obrazek

Strażnik muru. Szlag wie dokąd by można przejść przez tą szczelinę??

Obrazek

Strażnicy korytek.

Obrazek

Magiczna kula

Obrazek

Przechodzimy do działu płaskorzeźb.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dominują wojacy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są i dziecięcia.

Obrazek

Trutuuuuu!

Obrazek

A ten pan z twarzy przypomina mi Leppera!

Obrazek

Pomnik cieni?? Taki dosyć wymowny... Aż dziw, że nie zamknęli autora...

Obrazek

Obrazek

Jest też w muzeum kilka pomników, za którymi niekoniecznie przepadam - jakiś lokalnych działaczy. Nie ma w nich ani ekspresyjności ani monumentalizmu ani specjalnego pomysłu. Ot gęba i opcjonalnie dłuższa lub krótsza część tułowia. Pewnie już kiedyś wspominałam, że dużo bardziej podobają mi się pomniki "idei" niż konkretnych, nazwanych osób. Jest po prostu ciekawsze, gdy są to górnicy, kołchoźnice czy pionierzy, przedstawieni tak, żeby unaoczniać jakieś cechy, jakieś sytuacje i wyglądać reprezentatywnie dla gatunku. A jakiś pan X, ktory na dodatek nie był bardzo przystojny?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak zwykle nie brakuje klasycznych Leninków wszelakiej maści.

Obrazek

Obrazek

A tu nie wiem o co chodzi - czemu ten gość ma zawiązane oczy?

Obrazek

Wśród pomników dominują osobniki męskie, ale nieraz napatoczy się też jakaś baba. Czasem jest to intelektualistka. Pióro to chyba do pisania? Może ta pani niosła kaganek oświaty dla narodu? Bo chyba raczej nie chodziło autorowi o skubanie gęsi? ;)

Obrazek

Mamy też babeczkę karmicielkę. Co ona w ręce trzyma - obwarzanek czy może wieniec dożynkowy?

Obrazek

A tu raczej inny typ kobiety - bardziej bojowej w sensie dosłownym. Ta to chyba jednym cycem rozgniatała wrogów systemu ;)

Obrazek

Obrazek

A te pomniki bardzo kojarzą mi się z okazami, które spotykaliśmy w Gruzji. np. te z Tkibuli: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... ibuli.html

Obrazek

Obrazek

Są też tablice - zarówno dwujęzyczne...

Obrazek

... jak i takie wyłącznie po lokalnemu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najbardziej intrygujący pomnik jest tylko częściowo kamienny. Jakiś koleś wskazuje czapką kierunek, gdzie biegnie spora grupa z bagnetami.

Obrazek

Obrazek

Fragmenty pomnika są wykonane z cienkiej blachy. Wygląda jakby dosztukowano je później? Może jakiś współczesny artysta naprawił mocno zdekompletowany stary pomnik?

Obrazek

Część postaci jest wykonanych tak jakby nieco na odwal się? jakby na wesoło? Zdecydowanie nie ma w nich tej takiej śmiertelnej powagi i zadęcia, która towarzyszyła monumentom z tamtej epoki. I jako jedyny nie ma też tabliczki z opisem.

Włażę pod spód i oglądam sobie różne detale.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wygłupianki ustawianki :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znajdź kabaczka!

Obrazek

Być może muzeum będzie się rozrastać. W krzakach nieopodal leżą pomniki - może przeznaczone do rekonstrukcji?

Póki co wygląda to jak krajobraz po grubej imprezie! Może w tej skrzynce było piwo? Za dużo piwa jak dla tej ekipy? ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drugiej stronie ulicy stoi pomnik obuwniczy.

Obrazek

Obrazek

Kiedyś buty miały właściciela!

Obrazek

Ale potem go gdzieś zabrali. Chyba źle skończył bo nigdzie go nie widzieliśmy jako eksponatu...

Obrazek

Cokół pomnika to cały budynek - jakby bunkier? Wchodzi się do wnętrz z grubego betonu i tam są różne tematyczne wystawy.

Obrazek

Obrazek

Można też wyleźć na górę, na balkonik.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chciałam bardzo wejść do buta, ale to by wymagało już większych akrobacji - na najwyższy poziom nie było schodów ani drabin. Trza by się po ścianie z cegieł wspinać jak mucha.

Z pomnika są fajne widoki - zarówno te dalekie, na jakiś gigantyczny kombinat zamykający horyzont...

Obrazek

... jak i te bliższe, na ogródki u podnóża. Leżą tu fragmenty pomników, które może kiedyś dołączą do kolekcji. Wygląda to nieco makabrycznie. Skądinąd jakby ktoś chciał ukryć trupa - to świetne miejsce ;)

Obrazek

W bunkrze, który wypełnia wnętrze cokołu, też są zgromadzone różne eksponaty. Jest np. Włodek frasobliwy.

Obrazek

Obrazek

Za czym ta kolejka?

Obrazek

Myślę, że w kapelutku mu lepiej niż w tym kaszkiecie co zazwyczaj go nosił!

Obrazek

Są też fotografie bałkańskich spomeników w różnych aranżacjach artystycznych. Przy dwóch pierwszych nawet mieliśmy okazję kiedyś być :) (Petrova Góra i Podgaric)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To co - pozwiedzalim i jedziem dalej!

Wiele razy mówiłam, że lubię fotografować słupy i kable. ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... supow.html ) Dla ludzi to niby jest brzydkie a do mnie się one uśmiechają. Acz tu, na Węgrzech, po raz pierwszy jeden słup uśmiechnął się tak naprawdę... Bez ściemy, nadinterpretacji i poetyckich przenośni ;)

Obrazek

Wpadają w oczy też fajne kible na jakiejś stacji benzynowej...

Obrazek

Obrazek

A dalej to już Serbia...


cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8367
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Postautor: Pudelek » 2023-11-06, 18:43

A tak w ogóle: jaka cena do tego muzeum pomników?
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-06, 20:06

Pudelek pisze:A tak w ogóle: jaka cena do tego muzeum pomników?


Zabij nie pamietam!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

laynn

Postautor: laynn » 2023-11-07, 07:48

Ostatni raz wspomnienia życia sprzed 89 miałem oglądając filmy z KRLD... no proszę i znowu to uczucie ;)

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-07, 14:37

laynn pisze:Ostatni raz wspomnienia życia sprzed 89 miałem oglądając filmy z KRLD... no proszę i znowu to uczucie ;)


Mi jakoś bardziej czasy sprzed 89 roku przypominają domki z dykty nad jeziorem, sklepiki w ktorych czas sie zatrzymał czy stare samochody - pomniki jakos mniej. Moze po prostu jako dziecko nie zwracałam na nie uwagi? A moze w miejscach, w ktore jezdzilam ich nie bylo?

Pomniki nauczyłam sie doceniac dopiero duzo duzo pozniej, chyba jezdzac na wschod, gdzies kolo roku 2000. Tak bylo ich tyle, ze nie dało sie nie zauwazyc ;) A moze ja juz na co innego patrzylam?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

laynn

Postautor: laynn » 2023-11-07, 18:50

Jeżdżąc do pracy mijałem pomnik:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Wd ... %B3rniczej
potem mijałem tego:
https://dabrowa.pl/DG_FOTO_2004/2004102 ... ar-cz+.jpg
o słynnym Hendrixie w DG nie wspomnę...

Choć to już lata po 1999roku.
Niemniej to pomniki mi się kojarzą z zeszłą epoką...

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-07, 20:43

laynn pisze:Jeżdżąc do pracy mijałem pomnik:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Wd ... %B3rniczej
potem mijałem tego:
https://dabrowa.pl/DG_FOTO_2004/2004102 ... ar-cz+.jpg
o słynnym Hendrixie w DG nie wspomnę...

Choć to już lata po 1999roku.
Niemniej to pomniki mi się kojarzą z zeszłą epoką...


To powiem ci, ze ja z Bytomia żadnego nie kojarzę... No chyba ze misie i kilka z tej serii ;)

https://www.google.pl/maps/place/Misie+ ... ?entry=ttu
Ostatnio zmieniony 2023-11-07, 21:03 przez buba, łącznie zmieniany 1 raz.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

laynn

Postautor: laynn » 2023-11-07, 20:49

O, podobne były w parkach, np na Kazimierzu czy na Zielonej.
Bytom, to średnie miasto, Dąbrowa Górnicza lepsza :P

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-07, 21:05

laynn pisze:Bytom, to średnie miasto, Dąbrowa Górnicza lepsza :P


Niestety mało znam Dąbrowę, wiec cieżko mi porównać.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

laynn

Postautor: laynn » 2023-11-07, 22:21

Ja też Bytom słabo znam, to taki żarcik pod sokoła ;)

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-07, 22:36

laynn pisze:Ja też Bytom słabo znam, to taki żarcik pod sokoła ;)


:lol :lol :lol
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-08, 16:12

Granicę udaje się przekroczyć bardzo sprawnie. Ale mimo tego jak i długiego czerwcowego dnia, przez płaskie tereny północnej Serbii jedziemy gdy słońce chyli się już ku zachodowi. Zmierzamy w kierunku Banja Pacir, gdzie ponoć jest czerwone jeziorko i koło niego polanka na biwak. Na miejscu okazuje się, że to jakaś kpina - kałużę obudowano ośrodkiem hotelowym z równo ustawionymi leżaczkami jak na jakiś rivierach. Może to bajoro im wyschło i się odbarwiło? Bo woda czerwona to też za bardzo nie jest...

Już w zapadającej ciemności jedziemy dalej i ogólnie mówiąc jesteśmy w nie najlepszym humorze. Przez poprzednie dwie noce się niezbyt wyspaliśmy, bo ciągle ktoś się obijał o busia, a i dzisiejsze plany kąpieli w fajnym miejscu się zesrały. Wąska droga w nikłym świetle busiowych reflektorów zdaje się być jeszcze węższa i raczej nie ma mowy o żadnym poboczu, na którym można by stanąć, nie ryzykując porannego spotkania z rozpędzonym traktorem. I tak dojeżdżamy nad staw. Z wiatą, źródełkiem i tysiącem kumkających żab! Już się wydawało, że otaczająca nas dupa jest czarna i bezkresna - a tu taka wspaniała niespodzianka! Takie szczęśliwe zrządzenie losu! Nie bardzo mamy już siły na cokolwiek. Zjadamy jedną puszkę konserwy na naszą trójkę, wypijamy herbatę i walimy się spać. A wokół cisza! Cudowna cisza przerywana tylko odgłosami żab i dalekim, bardzo dalekim ujadaniem wiejskich psów. Śpi się przecudownie!

Dopiero poranek w pełni pokazuje jak ładne miejsce los nam wybrał na biwak!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Źródełko! :)

Obrazek

Za dnia czerwone jeziorko też nie zachęca (daliśmy mu drugą szansę). Może się zepsuło? Może zdjęcia oglądane w necie miały więcej wspólnego z fotoszopem niż z otaczającym światem? A może nie napuścili jeszcze tuszu bo jest przed sezonem??

Internet kontra rzeczywistość ;) (pierwsze zdjęcie pochodzi z google maps)

Obrazek

Obrazek

No ale i tak nie żałujemy, że zajechaliśmy w te okolice. Raz, że fajny nocleg a dwa, że w okolicy udało się zaobserwować różne miłe dla oka obrazki! :)

Obrazek

Obrazek

Potem praktycznie cały dzień jedziemy i jest bardzo nudno. Jazda w porywach osiemdziesiątką autostadą przez 500 km może najbardziej optymistycznego człowieka utwierdzić w przekonaniu, że już nic innego nie istnieje na świecie tylko ta pieprzona droga, która się zwija spod kół jak taśma i nic, kompletnie nic już tego nie zmieni. "Atrakcją" jest jedynie czasem tir w zderzaku, który trąbi, błyska światłami i dobrze, że nie ma torped bo pewnie by je odpalił. A nawet przezornie sobie kupiliśmy nową naklejeczkę, coby takie różne wyrywne typy zrozumiały, że ich zaloty nie wywołają kompletnie żadnego efektu. No ale jak widać czytanie im nie idzie albo piana toczona z pyska wbrew grawitacji zalała oczy.

Obrazek

W tym roku spore kawałki przyszło przejechać w owych nie-za-miłych okolicznościach i o zgrozo! jeszcze za to płacić! Cóż, długo próbowałam połączyć wybrane punkty do zwiedzania, nie wtarabanić się w centra żadnych miast i ominać te wszystkie obłąkańcze drogi. Ale mi coś nie szło - kilkaset km trzeba by nadrobić i w końcu se odpuściłam. A! i jeszcze mosty na Dunaju nas limitowały! ;)

W miare ok droga zaczyna być dopiero za Niszem. A od któregoś momentu odkrywamy, że nigdy nie mów nigdy - nawet autostradami całkiem fajnie się jeździ. Dociera do nas, że od jakiegoś czasu nie minęło nas żadne auto! Ani w jedną ani w drugą strone! Ki diabeł?? A wokół tylko góry, puste góry!

Obrazek

Kilkukrotnie mijamy przyklejone do zboczy wioski, sprawiające wrażenie opuszczonych. Mocno zarośnięte, wiele domów bez dachów albo o ścianach o dużym procencie ażurowości.

Obrazek

Mam nawet pomysł coby zaparkować gdzieś na poboczu (w końcu prawie nic tu nie jeździ) i iść sobie na spacer. Acz przypominają mi się słowa wielu osób, że w krajach byłej Jugosławii lepiej nie łazić po tego typu ruinach - zarośniętych, zapomnianych i mało ciekawych dla mas. Bo takich miejsc na zadupiu nikt nie odminowywał, a licho nie śpi. Tłumaczę więc sobie "buba odpuść, jutro będziesz w Bułgarii, tam z czystym sumieniem można będzie hasać wszędzie gdzie dusza zapragnie!"

Gdzieś w tym rejonie widzimy też rude wyrycie na zboczu góry. Początkowo bralismy to za drogę - ale trochę za stroma no i za szeroką na taką gruntową. Po podjechaniu bliżej okazuje się, że to chyba jakiś rurociąg zakopują?

Obrazek

Kolejnego miejsca na biwak szukamy koło miasteczka Pirot, już na zdecydowanym południu kraju. Radość nas rozpiera, bo wiemy, że już jutro z rana wjeżdżamy do Bułgarii! :) A do tego właśnie jedziemy miłą, boczną drogą, która wspina się w góry i wokoło jest coraz ładniej!

Obrazek

Widok z góry na Pirot.

Obrazek

Nasza droga dociera na niewielki płaskowyż. W oddali widać jakąś wioskę i bacówki.

Obrazek

Przy drodze jest całkiem spora żwirowa zatoczka. Nic więcej nam do szczęścia dziś nie trzeba!

Obrazek

Niedaleko stąd na rozdrożu stoi rzeźbiony, kamienny krzyż.

Obrazek

Obrazek

Idziemy też zajrzeć do pobliskiego samotnego kościółka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W trawie znajdujemy dwie popiskujące kulki. Wysoko nad nami lata chyba ich mama i drze dziobek. Szybko się oddalamy, coby nie niepokoić ptasiej rodzinki.

Obrazek

Przed nami roztaczają się widoki na nieznane szczyty i wirujące na nich mgły. Zwłaszcza o zachodzie słońca widoki są przecudne!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w tle dzwoneczki. No i cykady rzecz jasna! Już nie wspomnę o oszałamiającym aromacie okolicznych łąk - wszelakie macierzanki, tymianki i szlag wie co jeszcze tu rośnie i pachnie!

To jest niezwykle magiczny wieczór! Biegamy więc wokoło po owczych kupach i cieszymy się życiem! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Świat cieni :)

Obrazek

Gdy słońce znika za horyzontem robi się strasznie zimno, a mgły zaczyniają gęstnieć.

Obrazek

Najpierw znika pobliska wieś, potem bacówka.

Obrazek

Chwilę później nie widać dachów kościółka, a gdy kładziemy się spać to już metr od busia czai się niewiadome, ukryte w szarej masie, której wzrok nie przenika.

Rano otaczający świat też jest utopiony w gęstych tumanach.

Obrazek

Obrazek

Dość szybko owe mgły się rozchodzą, ustępując miejsca słonecznemu dniu.

Obrazek

Obrazek

Włażę na pobliski pagórek, kicam po białych skałkach i ukwieconych łąkach...

Obrazek

Obrazek

...zaglądam zoomem do wioski i widocznej daleko bacówki.

Obrazek

Obrazek

Ogólnie mówiąc, podświadomie robię wszystko, aby opóźnić wyjazd. Bo tak jakoś się nie chce opuszczać tego przemiłego miejsca!

Takie gołębiopodobne nam gruchają cały poranek! :)

Obrazek

Liczyliśmy, że przyjdą owce do pobliskiego poidła, ale nie przyszły. Nic dziwnego - rano zauważamy, że poidło wyschło... Widać muszą się poić w innym miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasza suszarnia.

Obrazek

Zakupy robimy w markeciku w Pirot. Babka w kasie coś do mnie mówi, ale jej nie rozumiem. Ktoś z kolejki deklaruje, że może tłumaczyć na angielski. Inni dopytują skąd jestem i czy znam jakieś słowa po serbsku. Mówię więc, że "dobar dan", że "piwo", że "molim", że "hvala" i że... chyba tyle. Niektórzy dopytują, że może coś jeszcze, że to mało, próbują mnie uczyć kolejnych słów. Kilka osób w kolejce zaczyna się wkurzać, że to sklep a nie informacja turystyczna ani szkoła. Kilkoro miejscowych jednak niewiele sobie robi z popędzających pokrzykiwań i dalej próbuje coś ze mnie wycisnąć. Mi za cholerę nic do głowy nie przychodzi co by mogło brzmieć po lokalnemu... No chyba, że "Kosovo je Serbia!" Na tym etapie wszyscy zaczynają wznosić radosne okrzyki i nawet ci, którzy minutę temu na mnie sarkali - rzucają mi się na szyję. Jakiś koleś napycha mi kieszenie batonikami. Nosz kurde! Wiedziałam, że to jest dla nich ważne, ale przypuszczałam, że aż tak bardzo!

Wracam uchachana do busia ciągnąc torbę z zakupami, a toperz z kabakiem już prawie się usmażyli na słońcu, bo zaparkowaliśmy na największej patelni. Bo przecież wyskoczyłam tylko na chwilę! Zwykłe zakupy, bach, bach do koszyka i tyle - skąd miałam wiedzieć, że zejdzie grubo ponad pół godziny?? ;)

cdn
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Pudelek
Posty: 8367
Rejestracja: 2013-07-08, 15:01
Lokalizacja: Oberschlesien

Postautor: Pudelek » 2023-11-08, 16:28

Acz przypominają mi się słowa wielu osób, że w krajach byłej Jugosławii lepiej nie łazić po tego typu ruinach - zarośniętych, zapomnianych i mało ciekawych dla mas. Bo takich miejsc na zadupiu nikt nie odminowywał, a licho nie śpi.

przecież w tym rejonie ostatnie walki to się toczyły bodajże w 1944 roku, to co tam jest do odminowywania?
Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód!

Awatar użytkownika
Adrian
Posty: 9529
Rejestracja: 2017-11-13, 12:17

Postautor: Adrian » 2023-11-08, 16:50

Świetny ten zachód mieliście.

Awatar użytkownika
buba
Posty: 6126
Rejestracja: 2013-07-09, 07:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Postautor: buba » 2023-11-08, 19:40

Pudelek pisze:
Acz przypominają mi się słowa wielu osób, że w krajach byłej Jugosławii lepiej nie łazić po tego typu ruinach - zarośniętych, zapomnianych i mało ciekawych dla mas. Bo takich miejsc na zadupiu nikt nie odminowywał, a licho nie śpi.

przecież w tym rejonie ostatnie walki to się toczyły bodajże w 1944 roku, to co tam jest do odminowywania?


Wiem, że w Serbii sa rejony gdzie jakies miny mogą się pałętać (jak pamiętam te mapki co kiedyś oglądałam) wiec lepiej na zimne dmuchać.

Adrian pisze:Świetny ten zachód mieliście.


Nic nie zapowiadało, że ten dzien sie tak miło zakonczy - a tu taka fajna niespodzianka! :)
Ostatnio zmieniony 2023-11-08, 19:43 przez buba, łącznie zmieniany 3 razy.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"



na wiecznych wagarach od życia..