Strona 4 z 4

: 2018-04-22, 20:53
autor: Piotrek
Wspaniałe szesnaście miesięcy przygody przeżyliście. Wspaniałe i odważne zarazem, bo to jednak ogromne wyzwanie, jak skok na głęboką wodę.

: 2018-04-23, 19:36
autor: laynn
Robi wrażenie. Kupa czasu poza domem. Ilość zdjęć też powala.

: 2018-04-23, 20:02
autor: ceper
Ja to bym nie upubliczniał zdjęć - jaki w tym interes?
Opracowałbym wsio w formie albumu około 500 stron - akurat w sam raz na opisanie przygotowań do wyprawy i po jednej stronie na każdy dzień z wyprawy, także z tych dni, gdy lało i nie opuszczaliście namiotu. :usmi
Wydać w limitowanej edycji 1000 egzemplarzy po $1000, może byłbym zainteresowany egzemplarzem z autografami podróżników. Zrobić coś raz i dobrze, zaś potem odcinać tylko kupony. To byłby dobry biznes, chyba że idea zwycięży z wizją hajsu. :usmi

: 2018-04-23, 20:53
autor: Wiolcia
Piotrek pisze:Wspaniałe szesnaście miesięcy przygody przeżyliście. Wspaniałe i odważne zarazem, bo to jednak ogromne wyzwanie, jak skok na głęboką wodę.

:ok

laynn pisze:Robi wrażenie. Kupa czasu poza domem. Ilość zdjęć też powala.


Mnie niestety też powala i wprowadza w wielką niemoc. Dlatego dalej nie ogarniam tematu.

ceper pisze:Ja to bym nie upubliczniał zdjęć - jaki w tym interes?
Opracowałbym wsio w formie albumu około 500 stron - akurat w sam raz na opisanie przygotowań do wyprawy i po jednej stronie na każdy dzień z wyprawy, także z tych dni, gdy lało i nie opuszczaliście namiotu. :usmi
Wydać w limitowanej edycji 1000 egzemplarzy po $1000, może byłbym zainteresowany egzemplarzem z autografami podróżników. Zrobić coś raz i dobrze, zaś potem odcinać tylko kupony. To byłby dobry biznes, chyba że idea zwycięży z wizją hajsu. :usmi


A ten znów o pieniądzach... Mam zbyt duży szacunek do słowa pisanego, by "wydawać" go w formie książkowej. Zdjęcia zresztą też muszą być dobre - takich, jakie zrobiłam, jest wiele. A książek i albumów ludzi podróżujących na pęczki. Nigdy nie interesowałam się tym, jak się czymś takim zająć.

: 2018-04-24, 10:17
autor: buba
typu zakonnice i ich parówki


gdzie? kiedy? PRZEGAPILAM!!!!!!

: 2018-06-28, 23:03
autor: Wiolcia
Były różne. Kręte i proste, pod górę i w dół, asfaltowe i szutrowe. Takie, na których oddech przyśpieszał, a serce waliło i takie, przy których umysł zasypiał, a oczy szukały na próżno punktu zaczepienia. Takie, którymi cieszyliśmy się przez długie godziny sami i takie, na których walczyliśmy o życie i kawałek jezdni z szalonymi kierowcami. Wzbudzające z każdym zakrętem nowy entuzjazm i wywołujące salwę przekleństw. Pobudzające i uspokajające. Zachwycające i męczące. Palące słońcem i częstujące deszczem lub śniegiem. Szare, bure i pomarańczowe. Drogi, którymi jechaliśmy.

Obrazek

Zapraszam na krótkie podsumowanie naszej podróży przez pryzmat drogi.

http://www.kuzniapodrozy.pl/rowerowa-az ... kirgistan/

: 2018-06-30, 22:34
autor: TNT'omek
Wiolcia, to jest niesamowite!
Na tym forum, a i pewnie na innych, nikt się nie podjął, tak spektakularnego przedsięwzięcia.
Wielki podziw z mojej strony i wielki szacun za każdy przejechany kilometr i każdy tydzień w drodze.
Buba robi wielkie rzeczy, Pudel ciekawe, RobertJ niemal wyczynowe... Każdy z nas tutaj, stara się wyjść jakoś przygodzie naprzeciw, ale Wy... zakasowaliście nas wszystkich i każdego z osobna!
Cieszę się, że Was znam.

: 2018-07-02, 13:44
autor: Wiolcia
Dzięki, Tomek! Miło to słyszeć z ust kogoś, kto też z niejednego (podróżniczego) pieca chleb jadł.
Aż mi głupio nieco, bo nie uważam, by nasza podróż była czymś aż tak wyjątkowym. Po prostu była... długa. Może największym wyzwaniem było się na nią zdecydować, a potem już jakoś szło :). Pozdrawiam!

: 2018-07-02, 15:52
autor: Pudelek
Nic dodać, nić ując - jak napisał Tomek. Mnie by się jeszcze marzyło przeczytać taką ogólną historię całej wyprawy, a nie tylko wyrywki, ale podejrzewam, że to chyba tylko w formie książki :) Nie wiem czy o tym myśleliście, ale pomysł byłby przedni - skoro "pisarzami podróżniczymi" mogą zostać osoby, które nie dokonały żadnego wielkiego wyczynu, to tutaj powinna to już być pozycja obowiązkowa :ok

: 2018-07-02, 16:12
autor: TNT'omek
Nic dodać, nić ując - jak napisał Pudel :D

: 2018-07-02, 16:40
autor: buba
Noooo :) Przeczytac taka relacje - pamietnik dzien po dniu - to by byla rewelacja! :D

: 2018-07-05, 19:50
autor: Wiolcia
Żeby napisać książkę, trzeba mieć dużo do powiedzenia, wiedzieć sporo o miejscach, w których się było i jeszcze umieć ująć to wszystko w słowa tak, by zaciekawić. Ciężka sprawa.

buba pisze:Noooo :) Przeczytac taka relacje - pamietnik dzien po dniu - to by byla rewelacja! :D

No to zapraszam! Kilka notatników czeka w pudle, każdy dzień opisany. Tylko niekiedy byłam wieczorem już tak padnięta, że nawet ja sama mam problemy, by te notatki odczytać (zapisywane z pozycji półleżącej w śpiworze).
A dzień po dniu nie zawsze oznacza rewelację. Czasem zapis przypominałby coś w stylu "Dzień pierwszy: Jedziemy przez Gobi. Nic się nie dzieje". "Dzień drugi: Jedziemy przez Gobi. Nic się nie dzieje". "Dzień trzeci: Nic się nie dzieje. Wieczorem: Oo, łał, rewelacja! Widzę drzewo na horyzoncie!".
Długa podróż fajnie brzmi w liczbach. Ale jak te liczby przełożyć na konkretne dni, to już różnie bywa :).

: 2018-07-05, 23:16
autor: buba
Wiolcia pisze:No to zapraszam! Kilka notatników czeka w pudle, każdy dzień opisany. Tylko niekiedy byłam wieczorem już tak padnięta, że nawet ja sama mam problemy, by te notatki odczytać (zapisywane z pozycji półleżącej w śpiworze).


Troche praktyki w czytaniu rzeczy nieczytelnych mam, kilka lat sie w tych aptekach pracowalo ;)

Wiolcia pisze:A dzień po dniu nie zawsze oznacza rewelację. Czasem zapis przypominałby coś w stylu "Dzień pierwszy: Jedziemy przez Gobi. Nic się nie dzieje". "Dzień drugi: Jedziemy przez Gobi. Nic się nie dzieje". "Dzień trzeci: Nic się nie dzieje. Wieczorem: Oo, łał, rewelacja! Widzę drzewo na horyzoncie!".


Jak dla mnie rewelacja! Nikt nie mowi ze opis kazdego dnia musi byc dlugi!

Wiolcia pisze:Długa podróż fajnie brzmi w liczbach


W liczbach jak dla mnie to nic nie brzmi fajnie ;) Wole w emocjach :)