Strona 1 z 4

Rowerowa Azja

: 2016-08-09, 04:26
autor: Wiolcia
Dawno się nie odzywaliśmy, ale będąc w drodze trudno o regularny kontakt ze światem. A na drogach i bezdrożach Azji jesteśmy już rowerowo prawie półtora miesiąca. Więcej szczegółów na naszej stronie:
http://dwagroszki.pl/rowerowa_azja.htm

Obrazek

Aktualnie jesteśmy w zielonej i bezkresnej Mongolii i powoli kierujemy się do jej starej stolicy - Karakorum. Za nami fantastyczny miesiąc w Rosji, która tak nas rozpieściła towarzysko i jedzeniowo, że nadal nie możemy przywyknąć do mongolskiej tłustej baraniny i ociekających tłuszczem placków ;).
Za to widoki rekompensują wszystko - nawet spieczone czerwonoskóre twarze, z których skóra złazi już nie wiem który raz. Jeśli uda się na dłużej gdzieś zatrzymać i złapać zasięg, postaramy się wrzucić parę zdjęć i coś napisać.
A na razie czas w dalszą drogę. Pozdrawiamy!

: 2016-08-09, 19:12
autor: ceper
Nie będę ukrywał, że 7 lat temu też myślałem o podobnej trasie rowerowej, jednak pociechy lubią raczej metropolie i plaże niż bezdroża. Miałem możliwość wyjazdu do Mongolii na obóz studencki 2 tygodnie pracy + 2 tygodnie zwiedzania - od dawna żałuję wyboru "polskich żniw".
buba ruszyła też do Azji i nie daje znaku życia prawie miesiąc, może się spotkacie przypadkiem ;)

: 2016-08-18, 19:27
autor: Vision
Niesamowita sprawa, a więc powodzenia tam i żeby przygoda trwała jak najdłużej. :-o No i czekam na trochę więcej zdjęć. ;)

: 2016-08-21, 14:24
autor: Wiolcia
ceper pisze:Nie będę ukrywał, że 7 lat temu też myślałem o podobnej trasie rowerowej, jednak pociechy lubią raczej metropolie i plaże niż bezdroża. Miałem możliwość wyjazdu do Mongolii na obóz studencki 2 tygodnie pracy + 2 tygodnie zwiedzania - od dawna żałuję wyboru "polskich żniw".
buba ruszyła też do Azji i nie daje znaku życia prawie miesiąc, może się spotkacie przypadkiem ;)


Wszystko jeszcze przed Tobą! A buba, z tego co mi wiadomo, jest w innej części Azji, więc się nie spotkamy. Chyba że w międzyczasie zmieniła plany.

Vision pisze:Niesamowita sprawa, a więc powodzenia tam i żeby przygoda trwała jak najdłużej. :-o No i czekam na trochę więcej zdjęć. ;)


Dzięki, Vision! Ze zdjęciami będzie problem, bo rzadko mamy możliwość zgrać je i nawet pobieżnie przejrzeć, nie mówiąc o wybieraniu. Ale coś na pewno się pojawi.
A co u nas? Za nami już 2 tysiące kilometrów po Rosji i Mongolii, która nie raz wystawiała nas na szereg prób. Trudny to kraj do rowerowania, ale dajemy radę i aktualnie odpoczywamy w Ułan Bator, skąd jutro ewakuujemy się pociągiem pod granicę chińską. Stamtąd jeszcze kilka dni na rowerze, a potem wjazd do Chin.
A na stronie pierwszy tekst, jeszcze z Ukrainy, z pierwszych dni naszego wyjazdu.

Obrazek

http://dwagroszki.pl/rowerowa_azja_001.htm

Trzymajcie się ciepło!

: 2016-08-28, 13:01
autor: buba
Wiolcia pisze:A buba, z tego co mi wiadomo, jest w innej części Azji, więc się nie spotkamy. Chyba że w międzyczasie zmieniła plany.


Buba to nawet nie wie czy byla w Azji czy nie, bo granica dzielaca kontynenty ktora leci przez Kaukaz jest dla mnie zupelnie niejasna. I chyba raczej sie nie spotkamy, jako ze my juz wrocilismy (poki co do domu jeszcze nie, ale do Polski)

Wiolcia- piekna trasa! zawsze te tereny byly moimi marzeniem - a zwlaszcza zazdroszcze ci tej towarzyskiej Rosji! Mysle ze bede wierna czytelniczka relacji z tej waszej wyprawy!
A moze kiedys ruszymy w wasze slady? moze kiedys w przyszlosci trafi sie nam drugi kabak i wraz z nim kolejne pol roku platnego urlopu? Tylko czy skodusia poradzi sobie na syberyjsko-mongolskich bezdrozach i przeleczach Kakakorum :lol :P ;)

: 2016-09-06, 11:09
autor: Wiolcia
buba pisze:a zwlaszcza zazdroszcze ci tej towarzyskiej Rosji!


Ty pewnie byś z niej wycisnęła maksimum. Dla nas ważne było, że możliwa była jakakolwiek komunikacja. Ludzie podchodzili, zagadywali, można było porozmawiać. W Mongolii było już to niemożliwe. Spodziewaliśmy się, że z powodu komunistycznej przeszłości ludzie będą kojarzyć rosyjski, ale nic z tego. Często chcieli się porozumieć, ale się nie dało. A w Chinach to już kompletny odjazd. Tu to nawet kalambury nie działają ;).

buba pisze:A moze kiedys ruszymy w wasze slady? moze kiedys w przyszlosci trafi sie nam drugi kabak i wraz z nim kolejne pol roku platnego urlopu? Tylko czy skodusia poradzi sobie na syberyjsko-mongolskich bezdrozach i przeleczach Kakakorum :lol :P ;)


Obawiam się, że skodusia będzie miała w Mongolii ciężko. Poza kilkoma głównymi drogami łączącymi większe miasta reszta to szuter, piach, kamienie. Często ładnie to wszystko ubite, ale po deszczu zmieniające się w ślizgawkę.
Ale może nie znam możliwości skodusi?

: 2016-09-28, 17:35
autor: Wiolcia
Tym razem odzywamy się już z Korei Południowej, do której dopedałowaliśmy (wspierając się oczywiście promem przez Morze Żółte) dwa dni temu. Za nami miesiąc w północnych Chinach, czyli zasnuty smogiem Pekin, wijący się po zielonych wzgórzach Mur Chiński, absolutnie niepodrabialni Chińczycy, nieśmiertelne "me yo", którym bombardowano nas aż nazbyt często i świetne jedzenie, za którym już tęsknimy. Kiedyś trzeba będzie coś o tym napisać. A na razie na stronie krótki tekst jeszcze z Mongolii:

Obrazek

http://dwagroszki.pl/rowerowa_azja_002.htm

Pozdrawiamy z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, gdzie całkiem niespodziewanie wylądowaliśmy na nocleg u pastora Chrisa i jego żony. Jutro jesteśmy zaproszeni do miejscowej szkoły na koncert orkiestry, w której gra syn pastora. Będzie się działo ;)!

: 2016-10-31, 09:25
autor: Wiolcia
Za nami ponad miesiąc w Korei Południowej. Zasiedzieliśmy się w tym kraju, spowolniliśmy tempo rozkoszując się po hałaśliwych Chinach spokojem, piękną pogodą i przyjazną dla rowerzystów infrastrukturą. W Seulu, zamiast planowanych trzech dni, zostaliśmy tydzień, a potem ruszyliśmy powoli na południe, w kierunku Busanu. Momentami nie było łatwo, bo w tym kraju są same góry i pokonywanie kolejnych stromych przełęczy wyciskało z nas siódme poty. Piękna kolorowa jesień wynagradzała nam jednak wszystko. I to, że świetnie się czuliśmy w tym kraju przyjaznych ludzi i miłych widoków.
A teraz, korzystając z darmowego internetu w porcie w Busan, skąd za kilka godzin odpływamy do Japonii, wrzucamy na stronę kolejny tekst. Tym razem to krótka opowieść z rosyjskiej prowincji.

Obrazek

http://dwagroszki.pl/rowerowa_azja_003.htm

: 2016-10-31, 15:54
autor: buba
Fajnieeee! Choc braku chleba nie zazdroszcze... Poprosze o wiecej krotkich opowiesci z rosyjskiej prowincji. Albo- moga byc dlugie! :D

: 2016-12-13, 15:24
autor: Wiolcia
Po pięciu tygodniach bez dachu nad głową, ze spaniem tylko w namiocie na dzikich kempingach, dotarliśmy wreszcie do Tokio. Po tak długim czasie człowiek docenia tak prozaiczne rzeczy jak ciepła woda ;). Bo tej podczas naszej jazdy do stolicy doświadczyliśmy tylko raz - w publicznej japońskiej łaźni, co samo w sobie było niezłym kulturowym przeżyciem.
W Japonii zaczęły się już pierwsze chłody, więc postanowiliśmy się ewakuować bardziej na południe. I tak oto od paru dni chodzimy w krótkich rękawkach wśród drapaczy chmur w Hong Kongu. Ponoć ten grudzień jest wyjątkowo ciepły jak na hongkońskie realia, ale wcale nam to nie przeszkadza :). Jutro spróbujemy uskutecznić tu jakiś treking, bo Hong Kong to nie tylko wysokie budynki, ale i mnóstwo gór, których jest tu przewaga (tak powtarzam ciągle ten "Hong Kong", bo przede wszystkim kojarzy mi się z posłem Gadzinowskim ;)).
A na stronie kolejny tekst z Mongolii - tym razem o naszych spotkaniach z mongolską drogówką ;).

Obrazek

http://dwagroszki.pl/rowerowa_azja_004.htm

: 2017-01-21, 17:41
autor: Wiolcia
Czas leci, nowy rok za pasem, a nam stuknął ostatnio dwusetny dzień podróży. Powitaliśmy go (wreszcie!) czarną kawą w jednej z wietnamskich kawiarni. Bo od kilku dni jesteśmy właśnie w północnym Wietnamie i pozwalamy sobie na nieco lenistwa na wyspie Cat Ba.
Wcześniej były Chiny, do których dotarliśmy z Hong Kongu przez Makao. A po Makale (fajnie być w miejscu, które kojarzy się z jedną z ulubionych gier w karty z dzieciństwa) nastał czas na pedałowanie po południowej części Państwa Środka, zupełnie innej od północnej, w której byliśmy parę miesięcy temu. Pierwsze święta w podróży spędziliśmy w błocie i deszczu gdzieś w drodze do Guilin, a Nowy Rok przywitaliśmy już w jego okolicach, wśród krasowych pagórków przeciętych wstęgą rzeki Li. A to jeszcze nie koniec, bo przed nami kolejny nowy rok – tym razem księżycowy. Święto Tet przypada w Wietnamie akurat za kilka dni.
Jak nowy rok, to i nowy tekst. Na stronie opowieść z Korei Południowej o spotkaniu z pewnym oryginalnym człowiekiem z Seulu.

Obrazek

http://dwagroszki.pl/rowerowa_azja_005.htm

: 2017-01-22, 13:21
autor: Pudelek
ten uśmiech profesora rozwala :D

: 2017-01-22, 18:47
autor: buba
ale bym zjadla taka gruche! :D

: 2017-01-23, 16:17
autor: Wiolcia
Pudelek pisze:ten uśmiech profesora rozwala :D


Cały profesor był dla nas rozwalający. Zupełnie inny niż wykładowcy, których pamiętam z moich studiów. Poza paroma zwykłymi albo napuszone bubki, albo alkoholicy (choć ci w sumie był najfajniejsi ;)). A profesor - naturalny, spontaniczny, choć nieźle zakręcony. Ale miło go wspominamy.

buba pisze:ale bym zjadla taka gruche! :D


I słusznie, była pyszna!
Buba, targi owocowo-warzywne na pewno by Ci się tu spodobały. Tyle owoców i warzyw! Są i takie, których nigdy w życiu nie widziałam i w ogóle nie jestem w stanie ich nazwać. Za każdym razem, gdy tylko na takim targu jestem, patrzę, co tam mają ciekawego (a owoce morza to już inna inszość...).

: 2017-01-23, 18:04
autor: Pudelek
A ta grucha smakowała jak gruszka, czy inaczej? Ja np. gruszek nie lubię, ale może te koreańskie są inne :D